Recenzję wózka do biegania Thule Glide 2 mogłabym już na wstępie podsumować dwoma słowami. Wózek jest genialny! W moim odczuciu ma same zalety. Wadą może być tylko cena, kosztuje około 2000zł. Nie jest to mało, ale z drugiej strony, jeśli ktoś poważnie myśli o bieganiu z dzieckiem na pokładzie, to naprawdę warto. Tyle tytułem wstępu, więcej na temat Thule Glide 2 poniżej.

Bieganie z dzieckiem

Kiedy zaszłam w ciążę oczywiste było to, że w przyszłości będę biegała z wózkiem. Tzn. z dzieckiem w wózku :). Po urodzeniu Julii najpierw cierpliwie czekałam na swój powrót do biegania, później na zakup wózka do biegania. Bardzo istotne podczas biegania z dzieckiem jest bezpieczeństwo. Maluch powinien osiągnąć odpowiedni wiek, aby bez obaw wyruszyć z nim w trasę. Takie jest przynajmniej nasze zdanie. Wiem, że są rodzice, którzy biegają już z kilkutygodniowymi dziećmi. Wkładają je do głębokiego wózka, a pod głowę podkładają poduszkę, żeby głowa nie latała we wszystkie strony. Czy to jest właściwe rozwiązanie, niech każdy sam odpowie. My kupiliśmy Thule Glide, kiedy Julia miała 7 miesięcy. Co prawda wózek posiada opcję rozłożenia na płasko (co jest ważne, jeśli maluch jeszcze sam nie siedzi), jednak istotne, aby dziecko naprawdę stabilnie trzymało głowę. 3-4 miesięczny niemowlak nie jest świadom swojego ciała i nie wyobrażam sobie biegania z takim maleństwem. 

Thule Glide 2

Przed kupnem wózka zrobiliśmy rozeznanie w sieci i postawiliśmy na markę Thule. Wahaliśmy się między dwoma modelami, Thule Urban Glide i Glide 2. Skorzystaliśmy z możliwości wypożyczenia wózka i przetestowania go przed zakupem. I to był strzał w dziesiątkę. Wystarczyło kilka km i już wiedzieliśmy, który model będzie dla nas najlepszy. 

Thule Glide 2 to wózek typowo biegowy. Ma 3 duże, pompowane koła, przednie zablokowane na stałe. Jest dość „długi” i dlatego myślałam, że będzie to utrudniało bieganie. Jednak jego gabaryty w żadnym stopniu nie komplikują biegu. Wręcz przeciwnie, jest stabilnie i pewnie. I lekko. W ogóle moje wyobrażenie o bieganiu z wózkiem było zupełnie inne. Jeszcze przed pierwszymi próbami sądziłam, że będzie ciężko i nienaturalnie. Zakładałam, że wspólnie z Julią będę robiła tylko spokojne jednostki treningowe. Ku mojemu zaskoczeniu, jest zupełnie inaczej! Może pod wiatr i pod górkę jest trudniej biec, ale na dobrym asfalcie idzie zrobić naprawdę mocny trening. Najszybsze tempo, które udało mi się osiągnąć z wózkiem to około 3:50min/km podczas interwałów 200 metrowych. Z Thule Glide 2 bez problemu można biegać również w lesie. Wózek posiada amortyzację, która daje radę na wyboistych ścieżkach leśnych. Julia spokojnie sobie śpi albo obserwuje drzewa. W ogóle bieganie działa na nią usypiająco. Nawet jak jest po drzemce i wydawałoby się, że nie będzie spała, to i tak prędzej czy później zasypia.  

Czy warto?

Wózek używamy od połowy listopada. Biegam z nim około 3 razy w tygodniu, maksymalny przebiegnięty dystans to 18km. W tej chwili nie wyobrażam sobie trenowania bez wózka. Wiem, że gdyby nie on, to ciężko byłoby łączyć moje i Damiana treningi. Jeśli ktoś z Was zastanawia się nad taką inwestycją, naprawdę polecam. Tak jak wspomniałam na wstępie, koszt może i spory, ale zwraca się z nawiązką. Wracając jeszcze do drugiego modelu, który testowaliśmy- Thule Urban Glide. Jest to opcja dla tych, którzy chcą mieć jeden wózek- do biegania i spacerowy. Jest on nieco tańszy niż Glide 2 i bardziej uniwersalny. 

Jeśli macie jakieś pytania, chętnie odpowiem 🙂