Takie bieganie to ja lubię!

Dziś w ramach biegu Murowana Dycha w Murowanej Goślinie k/Poznania, pobiegliśmy na dystansie towarzyszącym tj. 5km. Jaki był plan na bieg? Dać z siebie 100% i wykręcić możliwie najlepszy wynik. Pogoda była znośna, około 20 stopni, ale wiał dość duży wiatr. Podczas 3km rozgrzewki okazało się, że pomimo niewysokiej temperatury jest parno… No nic, nie ma co marudzic, trzeba zrobić swoje. Start. Pierwsze kilkadziesiąt metrów nogi jak z waty. Czułam tremę jak przed przedstawieniem z okazji Dnia Matki w szkole podstawowej. Na szczęście szybko złapałam swój rytm. Pierwsze 2km starałam się biec równo, tempem około 4:20min/km. Schody zaczęły sie na 3km, który w moim odczuciu  był cały czas pod górkę. Tempo spadło do 4:36min/km. Niech to szlag! Ale postanowiłam walczyć do samego końca. Oczywiście w głowie pojawiła się wizja kolejnych km i sukcesywnie spadającego tempa. Ale na szczęście w odpowiednim momencie otrząsnęłam się, zacisnęłam zęby i biegłam na 100% – takie były w końcu założenia.

Kolejny km już nieco szybciej, bo w 4:30. Uff! Ostatnia prosta i meta. 5km okazał się być najszybszym z całego biegu – 4:15min/km. Jakieś 300 metrów przed końcem zorientowałam się, ze jest szansa na złamanie 22min. Finisz był mocny, niestety walki z czasem nie wygrałam. Ostateczny rezultat to 22:09, 4 kobieta open oraz 2. miejsce w powiecie poznańskim na dystansie 5km. I jest to moja życiówka na atestowanej trasie. Jest dobrze! Jest apetyt na więcej.