…czyli Murowana Dycha. 

Dziś tj. 30.08.2015 brałam udział w biegu na 10 km w podpoznańskiej Murowanej Goślinie. Myślę, że warto wspomnieć, iż była to pierwsza edycja biegu. Moim zdaniem organizacyjnie na dość wysokim poziomie. Do wyboru 2 dystanse: bieg główny na 10 km oraz krótszy, 5 km. Obok tego biegi dla dzieciaków. Sprawny odbiór pakietów, bezproblemowy dostęp do WC czy pryszniców w hali sportowej. W pakiecie fajne koszulki (duży plus za damską wersję!), na trasie 3 punkty z wodą, kurtyny wodne. Na mecie arbuzy!!! Oryginalny medal, posiłek pobiegowy np. naleśniki, ciasto owsiane, makaron, kurczak w sosie brokułowym. Minusem było niewątpliwie to, że dla części biegaczy nie starczyło jedzenia. Trudno winić tu samych organizatorów biegu, po prostu osoby, które wydawały jedzenie w pewnym momencie chyba nie ogarnęły sytuacji. A druga sprawa sami biegacze musieli odebrać więcej niż 1 porcję. Zabezpieczenie trasy też do poprawki za rok. Na kilku odcinkach auta przejeżdżały praktycznie obok biegnących.

Sam start traktowałam testowo. Dawno nie biegłam zawodów na 10 km i nie bardzo wiedziałam jak z moją formą. Trasa, pomimo wcześniejszych obietnic, do płaskich nie należała. Do tego trochę duszno. Zatem czas 00:47:55 uważam za przyzwoity. Teraz biorę się do pracy i mam cichą nadzieję powalczyć na jesień o życiówkę.

Na sam koniec miły akcent, okazało się, że zajęłam 2 miejsce w K-20 🙂 Także dodatkowa motywacja do treningów 🙂

Bieg ostatecznie ukończyło 290 osób, w tym 100 kobiet.

Dziękuję Damianowi, mojemu osobistemu pacemakerowi 🙂